karolina sz. czeczeni zamość

Niedawno wyszła sprawa dziewczyny, która z kolegami Czeczenami, co ponoć trenują sztuki walki, przemierzyła pół Polski, by skopać chłopaka z Zamościa. Chłopak, o ile mi wiadomo, ośmielił się mieć inne zdanie, niż wspomniana dziewczyna. Pokłócili się na grupie w Facebooku, jak to zwykle ma miejsce w tych czasach. Kto nie naubliżał innej osobie w Internecie, niech pierwszy rzuci kamień. Tak czy inaczej, panna stwierdziła, że nie popuści i gość dostanie w buzię. Na zapowiedziach nie poprzestała. Załączam link dla tych, którzy nie wiedzą.

https://kurierlubelski.pl/pobicie-w-zamosciu-transmitowane-w-internecie-sprawcy-zatrzymani/ar/c15-14934806

To jedno trzeba jej oddać i to chyba jedyny pozytyw w całej historii – nie rzuca słów na wiatr. Powiedziała, że gość dostanie i dostał. Nie zdawała sobie chyba jednak sprawy z konsekwencji takiego wyczynu i o tym chciałbym dzisiaj poopowiadać.

O konsekwencjach.

Myśl, co robisz

Ja wiem, nauka jest trudna, a doświadczenie częstokroć przychodzi w bólu. Ale niestety, nikt nie wie wszystkiego w momencie narodzin. Albo nam ktoś coś pokaże, albo będziemy musieli uczyć się na własnych błędach. Wyrobienie w sobie odruchów warunkowych i pamięci długotrwałej to żmudny proces, ale raczej opłacalny. Z doświadczenia znamy go w dwóch formach:

  1. Mama mówi: „Nie dotykaj pokrzyw, bo się poparzysz” – czasem zadziała, jak dziecko grzeczne, ale czasem dziecko musi się przekonać na własnej skórze.
  2. Dziecko dotyka pokrzywy i parzy sobie kulasy.

Skutek? Dziecko wie, że jak zmaca pokrzywę, to będzie piekło. Dziecko jest też w stanie zrozumieć, że jak mama grozi wsadzeniem pokrzywy w gacie za nieposłuszeństwo, to będzie jeszcze gorzej. Oto lekcja życia.

Na tej zasadzie wiedzeni doświadczeniem i wiedzą powinniśmy analizować każdą czynność, jaką wykonujemy. Czasem przyjdzie to odruchowo, czasem trzeba się zastanowić. Czy mogę w tym miejscu przejść przez jezdnię? Z lewej nic nie jedzie, ale z prawej jest zakręt i nie widzę. Zdążę? Może. A co jak ktoś będzie szybko jechał?

Są też idioci, którzy się nad takimi rzeczami nie zastanawiają. Albo kierowca zdąży zareagować, albo komuś stanie się krzywda. Często widzę osoby, które przechodzą przez jednię w miejscu niedozwolonym, jakby przed chwilą zrobiły save game.

Wracając do naszej antybohaterki – powziąwszy decyzję o wyprawie do Zamościa celem sklepania oponenta w internetowej dyskusji (próbuję sprawić, by nie brzmiało to jak sprzeczka gówniarzy) dziewczyna powinna sobie odpowiedzieć na kilka pytań:

  1. Co mi za to grozi?
  2. Jak chcę to zrobić?
  3. Co będzie, jak pobity zgłosi sprawę?
  4. Jak zabezpieczyć się przed konsekwencjami?

Nie odpowiedziała na żadne z nich, skutkiem czego dzisiaj, mówiąc brzydko, jest w dupie. Miałaby odrobinę mniejsze problemy, gdyby głupota była okolicznością łagodzącą. Ułomność intelektualna potwierdzona przez biegłego psychiatrę może taką okoliczność stanowić, ale w przypadku tej dziewczyny bym na to nie liczył. Co więcej, idę o zakład, że była w pełni władz umysłowych, kiedy wykrzykiwała słowa, których tutaj nie powtórzę.

Z czym się tutaj mierzymy?

Po pierwsze, podżeganie.

Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.

18 § 2 Kodeksu karnego.

Nakłaniając czeczeńskiego kolegę, by uderzył chłopaka, Karolina Sz. wypełniła znamiona tego czynu zabronionego, Namówiła typa, żeby dał gościowi w mordę, a on to zrobił. Co dalej:

Chłopakowi zabrali telefon na poczet paliwa, które spalili przez drogę. No tak, logiczne. Przecież jakbym chciał dostać od kogoś w mordę, to powinienem sfinansować tej osobie podróż do mnie. Najlepiej jakbym sam sobie dołożył. Skasowali telefon, tak? Nie oszukujmy się, sprzedaż kradzionego przedmiotu to nie jest takie hop-siup. Można próbować na Allegro czy Olxie i albo ktoś skuma, albo nie. Można próbować w lombardzie czy w komisie, ale oni też nie są skłonni do kupowania podejrzanych gratów niewiadomego pochodzenia. W każdym razie sprawa zgłoszona na Policję i trochę to potrwa, ale jeśli ktokolwiek tego telefonu użyje, można go namierzyć. Operator udostępni potrzebne dane, i tak dalej.

§ 1. Kto kradnie, używając przemocy wobec osoby lub grożąc natychmiastowym jej użyciem albo doprowadzając człowieka do stanu nieprzytomności lub bezbronności,
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Art. 280 Kodeksu Karnego.

Idźmy dalej:

§ 1. Kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu § 1 lub w art. 157 spowodowanie średniego i lekkiego uszczerbku na zdrowiu § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Art 158 Kodeksu Karnego

Dodajmy do tego złamanie zakazu przemieszczania się, zgrupowań, gromadzenia się wprowadzonych z okazji epidemii koronawirusa. To całkiem sporo paragrafów jak na kilka minut filmiku.

A, racja, filmik.

Jakim trzeba być debilem, żeby fakt popełniania przestępstwa transmitować? To tak jakby samemu sobie zakładać kajdanki. To piłowanie gałęzi, na której siedzimy. Wykopywania sobie stołka spod nóg, gdy na szyi mamy pętlę. Jeśli dziewczyna myślała, że nagra przestępstwo, i jakoś się to rozejdzie po kościach, to z jej rozumowaniem musiało być serio coś nie tak. Spoko, zgarnęła tych kilka wyświetleń, ale idę o zakład, że aktorki filmów dla dorosłych biorą więcej za film, tracąc przy tym mniej godności i nie narażając się na odpowiedzialność karną.

Piłowanie gałęzi na której siedzimy

Gdyby ktoś mi naubliżał w Internecie, po pierwsze, nie dymałbym 300 kilometrów w jedną stronę, żeby typowi nawkładać. Może jestem leniwy. A może mam jakieś resztki rozumu. Kto wie, może jestem po prostu dusigroszem i wiem, że podróż z Warszawy do Zamościa to minimum stówa za osobę w obie strony. Nie wspominam o czasie – cztery do pięciu godzin autem w jedną stronę. Dzień pracy zwykłego człowieka, jedna dniówka. Zapłacisz dniówkę, żeby dać w dziób napinaczowi z neta? Ja nie.

Ale gdybym był agresywnym nabuzowanym nastolatkiem i zdecydowałbym się na taką ekspedycję, nie utrwalałbym akcji. Nie publikował jej w necie. Jest blok, w blokach mieszka sporo ludzi. Ktoś zauważy, ktoś zadzwoni po służby, ktoś się wmiesza i będzie pasztet. Jeśli jestem osiemnastoletnią dziewczyną, to nie szastam groźbami karalnymi (art. 190 kk), skoro nie jestem w stanie fizycznie ich zrealizować. Dziwi mnie jako dość sporego faceta (191 cm, 100 kg), że niektóre kobiety skaczą z takim osobnikiem do bicia. Jeśli facet ma zasady, nie uderzy. Jeśli ma inne zasady i wydzieli lepę na twarz, to się dziewczyna dwanaście razy okręci wokół własnej osi.

Podobno poszło o przerobione zdjęcia. Grubo. Pomyśleć, co powinny zrobić ofiary deep fake na PornHubie. Ale nawet jeśli ktoś przerobiłby moje zdjęcia, to na moje żądanie ma zasrany obowiązek je usunąć, a jeśli nie, to zgodnie z RODO zrobi to administrator serwisu. Z wyłączeniem sytuacji wskazanych ustawą, nikt nie ma prawa upubliczniać mojego wizerunku bez mojej zgody. Tak postępują cywilizowani ludzie.

Kodeks honorowy patostreamera

W pewnym momencie nagrania padają słowa:

Będziesz miał honorowy wpierdol.

Karolina sz.

Ja niewiele wiem o biciu się, ale w mojej opinii przyjeżdżanie z dwoma ziomkami pod blok i bicie chłopaka nie ma wiele wspólnego z honorem. Nie twierdzę, że na ulicach miast Polski przestrzega się samurajskiego kodeksu honorowego, czy choćby naszego, rodzimego, szlacheckiego znanego choćby z prozy Henryka Sienkiewicza. Niemniej jednak dwóch na jednego to rzadka kupa a nie honor. Honorowo byłoby wtedy, gdyby to laska wyskoczyła do typa, albo typ przyprowadził dwóch ziomków, co by się za niego pojedynkowali. W przeciwnym razie to zwykła napaść.

Skutki zajścia

Karolina Sz. otrzymała lekcję życia, za którą pewnie sporo zapłaci. Pół biedy jeśli w pieniądzu. Skończyła osiemnaście lat, więc w sądzie odpowie jak dorosła. Z tego miejsca chciałbym zaznaczyć, że znaczenie słowa „dorosły” w prawie, a w życiu, to są dwie różne rzeczy. Swoją drogą, polski kodeks karny dość optymistycznie zakłada, że człowiek po przeżyciu osiemnastu lat teoretycznie powinien mieć coś w głowie. Ba, ci ludzie nawet mogą głosować! Ale dość dygresji.

Z tego, co się dowiaduję, dziewczyna teraz płacze, że przypał, i organizuje zrzutkę w Internecie na prawnika, czy na coś. Dopiero teraz, niestety po fakcie, ktoś mądrzejszy od niej wytłumaczył jej, jakie są konsekwencje tego czynu i co tak naprawdę zrobiła. Teraz dziewczyna się kaja, przeprasza; jeden z Czeczenów nawet próbował wymusić na chłopaku wycofanie zeznań. Ciekawostka: na to też jest paragraf.

Cóż rzec? Jest wiele przysłów na taką okazję. Cierp ciało, coś chciało. Mądry Polak po szkodzie. Mleko się rozlało. Kości zostały rzucone…

Kości zostały rzucone

Tyle mądrości, a mimo to ludzie nadal robią głupie rzeczy. Niewiele można poradzić na to, że dziewczyna wpakowała się w konkretne szambo. Jedyne, co ludzie teraz mogą zrobić, to nie iść w jej ślady.

A dziewczyna będzie musiała to odpokutować. Strzelam, że dostanie zawiasy, ale jeśli będzie miała szczęście, po prostu zapłaci. Dużo pieniędzy.

Jak się bić?

Nigdy nie byłem kozakiem mieszanych sztuk walki. Dziś sądzę, że to kwestia wrodzonego niskiego testosteronu (mniejsza skłonność do agresji), zbyt mało białka w diecie (byłem tragicznie chudy i wątły) i intelektu. W młodym wieku zrozumiałem pewną życiową prawdę – są dwa rodzaje walki:

  1. Kiedy nie chcesz zrobić krzywdy.
  2. Kiedy chcesz zrobić krzywdę.

Ten pierwszy to zabawa z rodzeństwem, z kolegami z klasy, bicie na żarty, zawodowe sporty walki, właściwie wszystko od vale tudo w dół. Dopóki są zasady i jest sędzia, dopóki możesz odklepać, a po nokaucie nie bijesz przeciwnika, to tak naprawdę celem nie jest zrobienie mu krzywdy, tylko pokonanie go. W tej kategorii byłem cieniasem, mówiąc wprost. Brak wrodzonej siły nie pozwalał mi na wykonywanie lub powstrzymywanie chwytów, więc przegrywałem.

Drugi rodzaj walki jest kompletnie inny. To sytuacja kryzysowa, kiedy nie masz wyjścia i albo unieszkodliwisz przeciwnika, albo będzie z tobą źle. Wtedy nie zastanowisz się dwa razy, nie będziesz mieć wątpliwości. Albo Ty zrobisz krzywdę, albo zrobią krzywdę Tobie. Przed epidemią chodziłem na treningi Krav Magi. Instruktorzy uczą nas, co zrobić, kiedy znajdziesz się w takiej sytuacji. Tu nie ma efektownych zagrań, punktów za trafienie w szczękę, czy dźwigni i odklepywania. Masz skasować napastnika i oddalić się, zapewniając sobie bezpieczeństwo. Za dzieciaka wiedziałem, że jeśli chcę pokonać silniejszego przeciwnika, muszę być sprytniejszy. Włożyć palec w oko, uderzyć w ucho, nos, złamać jakąś kość, ugryźć i tak dalej. Nie mogłem tego zrobić w walce na żarty. W walce o życie nie zawahałbym się. Nie mógłbym.

Pierwszy typ walki jest w miarę w porządku. Nawet na scenie MMA zawodnicy po starciu podchodzą do siebie, gratulują, dziękują. Są scysje, ale nikt nikogo nie chce zabić. Nie mam z tym problemu. Drugiego typu walki chcesz za wszelką cenę uniknąć. Jeśli musisz oddać portfel – oddaj. Jeśli widzisz drogę ucieczki – uciekaj. Jeśli wystarczy udać głupiego lub spękać, żeby tylko dali ci spokój – pękaj. Jeśli nie masz wyjścia – walcz.

Dlaczego tak? Ktoś z Was może powiedzieć: „Buuu, pipa jesteś”. Do wszystkich samców alfa: dziś może się Wam udać. Może Wasz oponent się wystraszy i odpuści, a może nie umie się bić. Dziś wygracie.

Jutro rywal może mieć nóż. Wy też macie nóż? On może mieć broń. Przemyśl, czy ważniejszy jest rozmiar Twoich cojones, czy zdrowie lub życie. Przemyśl też, czy będziesz skory do bitki z kilkoma facetami, jeśli idziesz ulicą z żoną i dziećmi.

Słowo klucz – przemyśl.

 

Similar Posts

One Comment

  1. W podsumowaniu dodałbym jeszcze jedno, w sprawie z tą potostreamerką skończyło się dość łagodnie, gość miał „jedynie” złamaną szczękę, a co, gdyby po tym rzucie, złamał mu kark? W takiej idiotycznej walce bez zasad wszystko może się wydarzyć, przyjechali spuścić mu honorowy wpierdol, ale w którym miejscu ten wpierdol się kończy? Zacza bić i kiedy przestaną? Kiedy będzie miał śliwę pod okiem, złamaną czczękę, czy kiedy straci przytomność? A cel okaże się mało odporny, do tego samiec alfa nie wyważy ciosu i chłopaczek przewracając się przywali głową w krawężnik i zejdzie z tego świata? Niedawno zawodowiec, zapaśnik pod dyskoteką dostał jeden cios i ten jeden jedyny cios przeniósł go na tamten świat. Jaka kara dla tego co uderzył. Przemoc fizyczna nigdy nie powinna być rozwiązaniem żadnych problemów i NIGDY nie wiadomo jak się zakończy, więc po co ryzykować życie czyjeś i swoje? Decydując się na pobicie kogos, ZAWSZE trzeba się lcziyć z konsekwencjami, że ofierze może się stać o wiele większa krzywda, niż to zakładamy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.