Jak zostać agentem ubezpieczeniowym i czy warto

Nie tak dawno natrafiłem na wywiad z agentem ubezpieczeniowym jednej z wiodących firm na polskim rynku ubezpieczeń. Rozmowa dotyczyła tematu: “Jak zostać agentem ubezpieczeniowym?”. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że tekst był artykułem sponsorowanym napisanym, żeby ściągnąć ruch z wyszukiwarki, a nie faktyczną rozmową z agentem. Jak to wygląda naprawdę? Jak zostać agentem? I przede wszystkim – czy warto? Zapraszam do lektury.

Warunki zostania agentem ubezpieczeniowym

Nie oszukujmy się, agentem ubezpieczeniowym może zostać każdy, kto spełni określone warunki. Nie trzeba mieć talentu, umiejętności, nie ma sita rekrutacyjnego czy progu wejścia. Pod tym względem praca przypomina stanowisko przedstawiciela handlowego – macie naganiać ludzi. Logiczne, że każda firma będzie chciała dodatkowego naganiacza. Jest jednak kilka wymogów, które osoba aspirująca do pracy jako agent ubezpieczeniowy musi spełniać.

  1. Posiadać pełną zdolność do czynności prawnych – będziecie pracować z czyimiś pieniędzmi i zawierać umowy. Nie możecie być przy tym niepoczytalni. 
  2. Przedstawić zaświadczenie o niekaralności – ktokolwiek miał konflikt z prawem szczególnie w sprawach finansowych, może musieć poczekać na zatarcie wyroku, żeby zostać ubezpieczeniowym naganiaczem.
  3. Udzielić rękojmi należytego wykonywania obowiązków – wiem z doświadczenia, że gros agentów ubezpieczeniowych ma to gdzieś. Robią to, co każe firma, słupki statystyczne i własna chciwość.
  4. Wykształcenie średnie – argumenty, że to “tylko ta je**na matma” nie pomogą.
  5. Zdanie egzaminu – najpierw macie szkolenie, tzw. “152”, które możecie zrobić na odwal się, albo porządnie. Polecam zrobić porządnie, bo jak na egzaminie Wam nie dadzą ściągi (tak jak nam) to uwalicie. I nie zrozumcie mnie źle; to nie matura, że trzeba czekać rok czy powtarzać klasę. Po prostu źle to wygląda w oczach kierownictwa i będą Wam to pamiętali.

 

Gdy spełnicie te warunki, firma poprowadzi Was dalej za rączkę. Dla nich kolejna osoba, która będzie przynosić pieniądze, to czysty zysk. Pracujecie za prowizję, więc ubezpieczyciel oddaje Wam część hajsu, jaki zbieracie. Sami wypracowujecie sobie wypłatę, więc kosztujecie firmę tyle co nic. Co się dzieje po zdaniu egzaminu na agenta ubezpieczeniowego?

 

Umowa agencyjna

Podstawy umowy agencyjnej są opisane na przykład tutaj: Umowa agencyjna

To porządny artykuł, ale tylko jeśli chodzi o teorię. W praktyce dostaniecie do podpisania szereg lojalek, klauzul poufności i zobowiązań, a na deser – czek in blanco.

Najważniejszą klauzulą jest ta o zakazie pracy dla konkurencji w trakcie oraz przez pewien okres po ustaniu obowiązywania umowy agencyjnej. To chyba oczywiste, że żadna firma nie chce, by ich agent wyłączny robił coś na lewo. W przypadku multiagenta wygląda to nieco inaczej.

Co do czeku, jest to zabezpieczenie przed tym, jakbyście zawinęli kasę od klientów. Nie oszukujmy się, było już wielu takich, którzy trzymali w ręku kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy (a pewnie nawet więcej) cudzej forsy i postanowili z tym czmychnąć. Jeśli pewnego dnia porwiecie się na taki myk, wiedzcie, że wtedy firma wyjmie ten czek, wstawi tam kwotę i będzie Was ścigać. 

 

Wpis do KNF i licencja

Pracujecie przy kasie i macie nadzieję, że pewnego dnia będzie to niemała kasa. Ubezpieczenia dają duże pole do nadużyć i oszustw, więc nic dziwnego, że KNF chce mieć nad tym pieczę. Licencja i wpis do KNF to zasadniczo formalność, aczkolwiek bez tego nie podejmiecie pracy jako agent ubezpieczeniowy.

 

Zanim postanowicie zostać agentem…

Czyli warunki, o których ustawa nie mówi. 

 

Multiagent czy agent wyłączny?

Kto jest kto – każdy wie. Agent wyłączny reprezentuje pojedynczą firmę. Multiagent ma ich wiele.

Dla klienta multiagent ubezpieczeniowy jest lepszy. Ma szerszy wachlarz możliwości, większy wybór, przeważnie może zaproponować kompleksowe rozwiązania i dysponuje produktami wielu firm. 

Z perspektywy agenta powiedziałbym, że agent wyłączy to korzystniejsza opcja. Dostaniecie większą prowizję, musicie nauczyć się mniejszej liczby produktów i firmy ubezpieczeniowe trochę lepiej dbają o agentów wyłącznych. Multiagencja jest nastawiona na ubezpieczanie wszystkich od wszystkiego. Będziecie robić małe mieszkania, ubezpieczenia podróżne i przede wszystkim tony obowiązkowego OC. Jednak miejcie na uwadze, że OC komunikacyjne to zło konieczne firm ubezpieczeniowych. Jeśli chcecie myśleć o poważnych pieniądzach i poważnych klientach, skierujcie się w stronę agencji na wyłączność, a z ubezpieczeń – majątek (szczególnie ubezpieczenia firm) i życie. Musicie iść do ludzi, którzy mają siano, a nie wyciągać ostatnie 500 zł od biednego chłopa za obowiązkowe OC.

Z uwagi na umowę nie możecie mieć jednego i drugiego. Jedyna opcja, żeby połączyć agenta wyłącznego i multiagenta, to dogadać się z kimś. 

 

Podstawy bazy klientów

Będzie Wam znacznie łatwiej, jeśli macie dużo znajomych i ludzie Was lubią. Ja nie miałem, a rodzina mnie nie znosi do tego stopnia, że poszliby gdzie indziej zapłacić drożej, zamiast ubezpieczyć u mnie. Pewnie zrzędzę, ale kto mnie zna, ten wie, że coś w tym jest.

Rodzina, sąsiedzi i znajomi to grupy społeczne, gdzie agenci ubezpieczeniowi mają używanie. Mój sąsiad, na moje nieszczęście, pracował jako agent ubezpieczeniowy. Ale Wasz sąsiad może mieć firmę, kilka aut albo po prostu kupę forsy. 

Jeśli wcześniej pracowaliście w sklepie, mieliście zakład mechaniki pojazdowej albo firmę budowlaną, na pewno znacie mnóstwo osób. Praca agenta ubezpieczeniowego niekoniecznie zmusi Was do zamknięcia innego biznesu. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to połączyć, jeśli tylko spełniacie warunki, o których pisałem wcześniej.

Nie jest też powiedziane, że musicie znać dużo osób, żeby odnieść sukces. Możecie jak najbardziej zaczynać od zera i wspiąć się na szczyt. Będzie Wam jednak znacznie trudniej.

 

Analiza konkurencji

Zanim podejmiecie pierwsze kroki, dowiedzcie się, ilu agentów już pracuje w Waszej okolicy. W wielkim mieście, jak Warszawa, Kraków czy Łódź zapewne nie będzie to miało wielkiego znaczenia. Idę o zakład, że tam każdego tygodnia jedna agencja się otwiera a inna zamyka.

W mniejszych miejscowościach, powiedzmy do 100 tysięcy mieszkańców, może to mieć jakiś wpływ. W niektórych miastach bywa ciasno. Zanim zaczniecie, postarajcie się sprawdzić, ilu mniej więcej agentów ubezpieczeniowych działa w okolicy, jakie mają firmy ubezpieczeniowe w ofercie, gdzie jest luka, nisza, gdzie możecie się wślizgnąć. Zobaczcie na mapie miasta, gdzie mają biura. Sprawdźcie okoliczne miejscowości. 

W skrajnym przypadku możecie nawet iść na przeszpiegi.

 

Lokalizacja

Bądźmy szczerzy – agencja ubezpieczeniowa w wiosce z tysiącem mieszkańców pewnie będzie miała średnie powodzenie. Ok, sporo osób pewnie ma auta i OC do nich, część będzie miała pole, sprzęt rolniczy, uprawy, może nawet jakąś firmę. Jednak nie jest to warte tego, co się ujeździcie po okolicy. Jeśli nawet pochodzicie z małej miejscowości, wybierzcie choćby niewielkie miasto w pobliżu. Lepiej będzie się Wam opłacało z miasta jeździć po okolicznych wioskach, niż z wioski po wioskach. A najlepszy scenariusz jest taki, że to do Was ludzie będą przyjeżdżać.

Umiejscowienie ewentualnego biura też nie może być przypadkowe. Jedna znajoma miała biuro zaraz obok Starostwa Powiatowego, czyli tam, gdzie się rejestruje auta. Drugi znajomy siedział w Urzędzie Miasta. Jeszcze inny niedaleko Urzędu Gminy. Oczywiście jako agent nie chcecie siedzieć na dupie i czekać, aż klient sam przyjdzie. To Wy musicie iść do klienta. Ale nie zmienia to faktu, że klientowi chcecie się pokazać, prawda? 

 

Strona internetowa

Gdy dzisiaj sprawdzam w Internecie oferty biur ubezpieczeniowych w moich dawnych miastach, widzę, że jeszcze wiele pola tam zostało do popisu. Koszt założenia i prowadzenia strony internetowej to kilkaset złotych miesięcznie. Możecie to sobie wpisać w koszty. Jeśli sami umiecie taką stronę postawić i o nią zadbać, zaoszczędzicie na usługach webmastera. 

Żaden z moich dawnych szefów nie ma własnej strony. Jeden miał kiedyś profil na Facebooku i Google Moja Firma, ale w obecnych czasach to rzadka kupa a nie obecność w Internecie. A gdzie dzisiaj ludzie szukają ubezpieczenia? Jeśli nie mają znajomego agenta i potrafią w stopniu podstawowym obsługiwać komputer, to własnie tam będą szukać ubezpieczyciela. 

 

Auto

Choć posiadanie samochodu nie jest obowiązkowe, to na pewno pomaga, a im ładniejszy, tym lepiej. Ładny samochód to prestiż i oznaka sukcesu. Agent ubezpieczeniowy bez samochodu? To trochę jak szewc bez butów. Ja na przykład nie miałem samochodu i wierzcie mi – momentami jest ciężko. Wielu klientów nie będzie zaszczycać Was obecnością. Dla wielu z nich to będzie brak szacunku z Waszej strony. To Wy się musicie pofatygować, pokazać, że Wam zależy. I to szybko. Bo klient pójdzie gdzie indziej (ich ulubione hasło). Samochód pomaga. 

Dodatkowo samochód wciągnięty na listę środków trwałych firmy to koszty pomagające obniżyć zobowiązania wobec Skarbówki.

 

Predyspozycje

Ubezpieczenia to ciężki kawałek chleba. Im większymi jesteście cwaniakami, im więcej charyzmy i pewności siebie, tym lepiej sobie poradzicie. Na wysokim szczeblu biznesowym spotkacie wielu pewnych siebie klientów, którym musicie się oprzeć. Ludzie z ego wywindowanym w kosmos, cwaniaki nad cwaniaków, królowie życia, osoby z takim mniemaniem o sobie, że będzie Wam w to trudno uwierzyć. Posiadanie “tego czegoś”, tej iskierki, może talentu, nie uczyni z Was bogów ubezpieczeń, ale na pewno pomoże.

Aczkolwiek badania pokazują, że 50% sukcesów agenta ubezpieczeniowego (i w sprzedaży bezpośredniej w ogóle) to nastawienie i motywacja, a to nie są cechy wrodzone. 

 

Dla jakiej firmy ubezpieczeniowej pracować?

Tutaj sprawa jest prosta. W przypadku multiagencji idźcie tam, gdzie jest dobre wsparcie i wysokie prowizje. Rozmowa nic nie kosztuje. Porozmawiajcie, popytajcie, poczytajcie fora. Multiagencje muszą pokryć koszty Waszych licencji i polis Odpowiedzialności Cywilnej. To dużo pieniędzy, dlatego też mogą mieć duże wymagania. Przedstawiciel jednej z agencji wymagał na wstępie remontu i przeróbki biura za bagatela 15 tysięcy.

Jeśli myślicie o agencie wyłącznym, dajcie sobie spokój z OC komunikacyjnym. Z uwagi na wyższe prowizje w 80% przypadków nie będziecie konkurencyjni wobec multiagencji. Poza tym, Wy nie chcecie załatwiać polisy komuś, kto zlezie całe miasto, szukając choćby 20 zł taniej. Wy chcecie ubezpieczać ludzi, którzy jak usłyszą “4376 zł za cały pakiet”, powiedzą: “Płacę przelewem”. Ale żeby mieć podjazd do klientów premium, trzeba Wam produktu premium

W tej materii logicznym będzie spojrzenie na trzy największe obecnie firmy ubezpieczeniowe w Polsce – PZU, Warta i ERGO Hestia

PZU to marka sama w sobie zbudowana na monopolu na ubezpieczenia w okresie PRL. Mają największy budżet, najwięcej agentów i na wiele mogą sobie pozwolić. Warta chce być jak PZU, ale też jest duża, więc dużo może. Podgryzają giganta tam, gdzie mogą, i gdzie się to opłaca, ale nie wszędzie. Hestia zawsze miała świetne produkty komunikacyjne i najlepszy pakiet Assistance w Polsce. 

Żadna z nich nie ma tak dobrego produktu ubezpieczenia na życie, jak firmy, które specjalizują się w ubezpieczeniach na życie. Jednakże żadna firma, która robi i życie, i majątek nie ma tak dobrych produktów na życie jak te trzy. Przynajmniej ostatnio jak sprawdzałem, to nie miały. 

 

Plusy pracy jako agent ubezpieczeniowy

 

Brak limitu zarobków

Istnieje możliwość, że jedyne, co będzie Was w tym przypadku martwić, to drugi próg podatkowy. Ale to prawda – ile wyrobicie, tyle zarobicie. Jeśli dziś założycie firmę a jutro sprzedacie polisę za 20 tysięcy złotych z prowizją 25%, to zarobiliście właśnie pięć koła (minus podatki i reszta). 

Zarobki? Zajebiste, jak pyknie. Jak nie pyknie, to gorzej. 

No dobra, ale ile zarabia agent ubezpieczeniowy?“. Pewnie się wnerwicie, ale nie ma na to jednej odpowiedzi. Agent pracuje za prowizję, nie ma ustalonych zarobków. Nie ma stawki godzinowej czy miesięcznej na umowie. Ile wypracuje, tyle ma. Mogę Wam jedynie powiedzieć pi razy oko, jakie w czym są prowizje.

RyzykoAgent wyłącznyMultiagent
OC komunikacyjne13%7-10%
Autocasco15-18%10-13%
Ubezpieczenie domu/mieszkania20%15-18%
Turystyczne25%20%
Firma25%20%
Życie 25-30%20-25%

Dodajcie sobie do tego, że im lepsze wyniki kręcicie, tym większą prowizję będziecie mieć. 

Myśmy u nas przy naszej strukturze portfela liczyli 15% inkaso (pieniądze faktycznie zebrane) jako prowizja minus 18% podatek dochodowy. To łatwo policzyć. 50 000 inkasa miesięcznie, 15% to 7500 zł minus 18% podatku 6150 zł. Bez ubezpieczeń na życie, bo tej liczy się osobno.

Ubezpieczenia na życie są o tyle fajne, że dopóki składka leci, to prowizja leci. Kasa na którą nie trzeba latać, aczkolwiek trzeba mieć oko na to, żeby klient płacił, bo jak nie zapłaci, umowa ulegnie rozwiązaniu.

 

Niski próg wejścia

Technicznie rzecz biorąc, nie musicie mieć niczego prócz komputera, dostępu do Internetu i drukarki. Praca nie będzie łatwa, ale możliwa. Porównując to na przykład do nakładów, jakie trzeba ponieść na założenie sklepu czy firmy budowlanej, początkowa inwestycja w agencję ubezpieczeniową jest śmieszna. 

Nie potrzebujecie ogromnego biura. Wystarczy Wam jakaś klitka w dość ruchliwym miejscu. Biuro, jak się uprzecie, możecie mieć w domu. Ze sprzętu biurowego, polecam zaopatrzyć się w urządzenie wielofunkcyjne, czyli skaner, drukarka i ksero w jednym. Ksero i drukarka to wiadomo, a skaner chociażby do skanowania wypowiedzeń OC.

Wystawione polisy to praktycznie dokumenty urzędowe; musicie je mieć względnie pod ręką, ale miejsce przechowywania nie jest dokładnie określone. Do zdjęć do AC lub ubezpieczenia firmy będziecie potrzebowali aparatu, z tym że teraz byle jakim smartfonem można zrobić wystarczająco dobre zdjęcie. A telefon chyba macie, nie?

 

Szerokie perspektywy

Jak już uda Wam się rozkręcić dobrze prosperującą agencję ubezpieczeniową, jedyne, co Wam zostanie do zrobienia, to nie zepsuć tego. Firma będzie się rozwijać, zatrudnicie pracowników, którzy będą na Was robić, zbudujecie markę, ludzie sami będą do Was przychodzić. To nie jest łatwe, ale możliwe do osiągnięcia. W pewnym momencie przy marketingu szeptanym i skutecznej załodze, pieniądz robi się sam. Wy musicie jedynie zadbać o to, żeby wszystko działało jak należy. Przechodzicie z aktywnego pozyskiwania klientów na bardziej nadzorczą funkcję.

Ewentualnie ktoś w firmie na górze Was zauważy i pocelujecie któryś z ciepłych stołków. Tutaj – jak wszędzie – są zalety i są wady. Nie musicie się użerać z klientami, nie żyjecie z prowizji, ale presja wyników, odpowiedzialność i ciśnienie z góry rośnie.

 

Praca nie jest ciężka + elastyczny grafik

Owszem, będą dni, kiedy zasuwacie od rana do nocy i przykładowo śniadanie jecie na kolację. Chyba że uda Wam się wciągnać hot-doga na stacji podczas tankowania przed wyprawą do kolejnego klienta. Ale będą też dni, kiedy nie macie pilnych spraw, siedzicie sobie w klimatyzowanym biurze i oglądacie memy. 

Nikt Was nie zatrzyma w biurze dłużej, niż chcecie tam być. Jak macie kaprys, możecie wcale do niego nie przychodzić. Przerwa? Kiedy chcesz. A może po kropelce na koniec dnia pracy? Żaden problem, chyba że wracacie autem. 

 

Konkursy i benefity

Na to to się trzeba postarać i zapracować, ale jak już zapracujecie, to nie ma czego żałować. Z reguły jest w makroregionie jakiś agent-wymiatacz, papież polis, sułtan składek, który kosi wszystkie konkursy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście to Wy nim zostali.

 

Minusy pracy jako agent ubezpieczeniowy

 

Odpowiedzialność

Odpowiedzialność materialna za pieniądze – własne, cudze, firmowe. Przyjmujecie kasę i macie obowiązek ją przekazać firmie na zasadach określonych w umowie agencyjnej. Jeśli macie przy sobie dziesięć tysięcy utargu z danego dnia i w drodze do banku ktoś Was napadnie – macie problem. Firmy nie obchodzi to, że wybito Wam zęby albo połamano kości. “Dawaj 10 tysi, albo wyciągamy czek”. 

Dodajmy do tego pokusę sięgnięcia po pieniądze. “Wezmę tylko trochę, oddam z prowizji”. Bardzo wielu agentów ubezpieczeniowych wpadło przez to. Samodyscyplina będzie słowem-kluczem Waszej kariery.

Ponosicie odpowiedzialność za klienta. Jedna źle zrobiona polisa może komuś udupić firmę lub zniszczyć życie. Czasem wystarczy zapomnieć coś zaznaczyć lub coś wpisać. Zgłoszenie szkody, odmowa wypłaty, firma bankrutuje. Wy nie płacicie nic, przynajmniej jeśli chodzi o pieniądze. Płacicie godnością, wyrzutami sumienia i reputacją. 

Odpowiedzialność karna – za naprawdę grube tematy można pójść siedzieć. Szczególnie za antydatowanie polis. 

 

Presja wyników

Wspominałem zapewne, że każda firma przyjmie Was z otwartymi ramionami, jeśli chcecie dla niej naganiać klientów. No właśnie, sympatia kończy się po pierwszym kwartale. Może będziecie mieli szczęście i trafi się Wam sensowny menedżer regionalny czy kierownik, który pozwoli Wam robić swoją robotę. A może trafi się Wam menda, co to będzie dzwonić, pisać, przyjeżdżać i, ogólnie rzecz biorąc, zawracać dupę, bo nie robicie tego czy tamtego. 

Za słabe wyniki dostaniecie jeby, nie rekomendują Was do jakiejś nagrody, albo odetną Wam niektóre narzędzia. U nas w firmie dochodziło do sytuacji, gdzie agenci wewnątrz jednego towarzystwa ubezpieczeniowego mieli różne stawki na te same ryzyka! 

W ubezpieczeniach nie ma limitu, nie ma projectów i deadline’ów, nikt nie będzie Wam bił brawa za to, że wykonaliście swoją robotę. 

W każdym ryzyku (komunikacja, majątek, turystyczne, NNW, etc.) powinniście mieć 105%, a najlepiej więcej. Dotyczy to zarówno klientów nowych, jak i wracających. Wasza firma będzie mieć statystyki rok do roku, miesiąc do miesiąca, kwartał do kwartału. Będzie je porównywać i pokazywać, gdzie spadło i gdzie musicie zrobić więcej. A jak już zrobicie, to wiecie co? Za rok będziecie musieli zrobić jeszcze więcej. Kierat nie ma końca. Oto co w ogłoszeniach o pracę stoi pod pojęciem: “Umiejętność pracy pod presją”, a w praktyce próbujecie zarobić na swoje utrzymanie z małym, wnerwiającym kolesiem pokroju Arkadiusza Czerepacha, który w kółko krzyczy: “Więcej! Więcej!”. 

 

Działalność gospodarcza

Minusy działalności gospodarczej są raczej pośrednie. Dotyczą składek na ZUS i podatków. Jeśli chcecie zostać agentem ubezpieczeniowym, musicie mieć działalność gospodarczą. Nie ma limitu zarobków, co oznacza, że im więcej zarobicie, tym więcej musicie oddać państwu. Agent ubezpieczeniowy ma stosunkowo małe koszty prowadzenia działalności. Papier (jeśli nie ma firmowego), czynsz za biuro, faktury za paliwo czy sprzęt, leasing za auto, nazbiera się. Ale podatek i ZUS nadal trzeba zapłacić.

 

Dress code

Nie sprzedacie polisy za kilkanaście tysięcy, chodząc w koszulkach polo i krótkich portkach. Eleganckie spodnie, koszula, ładne buty, szpanerski zegarek i kilka innych rzeczy. Musicie wyglądać jak prezes, choćbyście cienko przędli. Długie spodnie i koszula to absolutne minimum. 

Co najbardziej dawało mi się we znaki, to upały. O ile w zimie nie miałem problemu z chodzeniem w koszuli, o tyle w lecie przy 35-stopniowych upałach miałem dość tej elegancji.

Znam ludzi, którzy cały rok chodzą tak ubrani. Albo to lubią, albo chcą stwarzać pozory. Cokolwiek to jest, jeśli do nich należycie, dress code nie będzie Wam przeszkadzał.

 

Praca z ludźmi

Sprzedaż ubezpieczeń to, jak nazwa wskazuje, sprzedaż. Ktokolwiek pracował w sprzedaży, ten wie, że mentalność “płacę – wymagam” może dać się we znaki. 

Nie zrozumcie mnie źle – klient płaci i ma prawo wymagać, ale czego innego, niż mu się wydaje. Żaden agent nie sprzeda Wam polisy za pół darmo, bo mu za nią płacicie. Żaden szanujący się agent ubezpieczeniowy nie złamie prawa i nie zaryzykuje utratą prawa do wykonywania zawodu. Jako klient, który faktycznie płaci, możecie oczekiwać świetnej obsługi, rzetelnej wiedzy, solidnej polisy i zaufania, a nie cudów.

To nie znaczy, że klienci nie będą upierdliwi. Tym gorzej, bo jako agent ubezpieczeniowy musicie trzymać poziom. Nawrzeszczycie na klienta, to Was wszędzie obsmaruje od Facebooka aż po Google Moja Firma. 

Dobra rada – nie wkurzajcie agenta ubezpieczeniowego. Nie warto. Agent ubezpieczeniowy nie powie Wam pewnych rzeczy, nie każe spadać na szczaw, bo jesteście dla niego niemili. Ale sprzeda Wam takie ubezpieczenie, że popamiętacie. Dostaniecie kilka stówek dopłaty, regres ubezpieczeniowy, albo karę za brak OC (znałem i takich co celowo przegapiali termin) i kto będzie temu winny? Wy. Przyjdziecie z reklamacją, firma zbada sprawę i orzeknie:

– Tu jest Wasz podpis, więc zgodziliście się na warunki. 

I siema. 

Po czterech latach w ubezpieczeniach postanowiłem, że nigdy więcej nie będę pracował w sprzedaży bezpośredniej, a tym bardziej w systemie prowizyjnym. Jeśli Wam to nie przeszkadza, to śmiało.

 

Techniczny brak urlopu

Większość Waszej pracy odbywa się przez telefon, czasem przez maila. Klienci, którzy chcą Was odwiedzić w biurze, też się zdarzają (nawet dość często), ale z reguły poważny człowiek chce się najpierw dowiedzieć, ile będzie kosztowało, i czy zastanie Was w pracy. Oznacza to, że jak sobie chillujecie na plaży nad Morzem Egejskim po ciężkim, wymagającym roku pracy, może się odezwać Wasza komórka, a niej z padnie pytanie:

– Ile za OC na Matiza?

Nie oznacza to, że musicie kończyć na szybko drinka, zrywać się z pracy i gnać na złamanie karku, żeby wystawić polisę. Myślący agent ubezpieczeniowy pozałatwia bieżączkę wcześniej, żeby nie mieć pilnych spraw przez tydzień lub dwa, ewentualnie ma zastępstwo. Chodzi bardziej o fakt upierdliwego przeszkadzania.

Dodatkowo trzeba pamiętać o tym, że mając komputer, drukarkę i połączenie z Internetem, możecie pracować zawsze i wszędzie. Niekiedy wydarzy się coś pilnego i zamiast oglądać z żoną film na Netflixie, będziecie liczyć składkę.

 

Ubezpieczenia u kogoś czy na własny rachunek?

Możecie uznać, że zatrudnienie się u agenta i praca jako OWfCA to dobry pomysł na start i pewnie w jakimś stopniu macie rację. Obędziecie się z kwitami, umowami, polisami, z tym, jak to wygląda od strony praktycznej. Zdobędziecie wiedzę, doświadczenie w pracy z klientem, oswoicie się z odpowiedzialnością i tak dalej. Jednakże na długą metę, nie ma to sensu. 

Po pierwsze, robicie na kogoś, nie na siebie. Ten ktoś, na kogo robicie, zawsze będzie z Was niezadowolony, bo Wasza praca, to jego hajs. Mniejsza o Waszą wypłatę. To, co Wam zapłaci mniej, zostaje u niego w kieszeni. Nie poznałem jeszcze agenta ubezpieczeniowego, który by nie był łasy na pieniądze, więc nie liczyłbym na hojność. W najlepszym wypadku dostaniecie uczciwą umowę i jakiś procent od procentu.

Po drugie, jeśli nie robicie na siebie, to nie macie tej motywacji, którą byście mieli, pracując na własny rachunek. Co innego zarabiać komuś złotówki (szczególnie, jeśli Was źle traktuje), a co innego mieć swoją firmę, rachunki, odpowiedzialność i świadomość, że jak nie podejmiecie starań, to firma zdechnie. 

Dobrą rzeczą jest natomiast poznawanie rynku. Znam kilka osób, które zaczynały jako OWfCA, a przeszły na swoje i nawet im to jakoś wyszło. Klienci bardzo często przywiązują się do osoby, u której załatwiają sprawę, więc będą dzwonić do Was, a nie do agenta ubezpieczeniowego, u którego robicie. Zadzwonią do Was nawet, gdy od niego odejdziecie. Parę osób dzwoniło do mnie nawet rok po odejściu.

Kolejnym pozytywem jest mniejsza odpowiedzialność. Jako osoba wykonująca fizycznie czynności agencyjne, w teorii działacie jako agent ubezpieczeniowy, który Was zatrudnia. Lwia część odpowiedzialności za źle wykonaną polisę spadnie na niego. To nie znaczy, że nie poniesiecie kary. Możecie tam mieć zapis, że jak się z czymś wywalicie, to ponosicie pełną odpowiedzialność, więc przeczytajcie dokładnie umowę.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x