Jak zgłosić szkodę z ubezpieczenia – krótki poradnik

Stało się. Nastąpiło zdarzenie szkodowe. Wypadek, pożar, choroba, stłuczka. Cokolwiek to było, pewnie teraz siedzicie w domu przy kawie, jeśli palicie, to macie papierosa między palcami i myślicie, co z tym fantem począć. Jak zgłosić szkodę, żeby dostać pieniądze? Co trzeba przygotować? Jak sobie poradzić z likwidatorem? O tym przeczytacie w tym poście, zapraszam.

Jak zgłosić szkodę?

Szkoda z ubezpieczenia to Wasze pieniądze. Sądzę zatem, że o własny pieniądz trzeba dbać. Co do zasady szkoda powinna być zlikwidowana tak, by przedmiot ubezpieczenia wrócił do stanu sprzed szkody, a jeśli to nie jest możliwe (np. wiadomo, że urwana noga nie odrośnie, gdy poszkodwany to nie Deadpool) powinno się tę szkodę zrekompensować w stopniu należytym. Szkoda jest jak wypłata za pracę. Za określoną pracę należy Wam się określona zapłata. Jeśli dostaniecie więcej, zapewne nie wzgardzicie. Jeśli mniej, przewrócicie świat do góry nogami, aby tylko dostać zaległe pieniądze. Bo one się Wam należą.

Kiedy jednak w grę wchodzi likwidacja szkód z ubezpieczenia, upoważnieni nie są tak skorzy do walki o należność. Stosują tutaj te same wymówki, jakie stosuje się przy nadwadze:

– “Nie mam czasu”,

– “Dobrze jest jak jest”,

– “Wiadomo, że to i tak nic nie da”.

I tak dalej.

W zgłaszaniu szkody z ubezpieczenia nie wszystko jest czarno-białe, ale pewnych błędów można uniknąć.

Gdzie najlepiej zgłosić szkodę?

U agenta ubezpieczeniowego

Gdzieś zawieraliście polisę, prawda? Agent który ma standardy, chętnie taką szkodę zgłosi. Im lepiej załatwi Wam szkodę, tym bardziej będziecie go za to szanować. Wszystkim swoim znajomym opowiecie, że ten i ten agent ubezpieczeniowy, wie jak zgłosić szkodę. A jak opowiecie znajomym, to przyjdą ze swoimi ubezpieczeniami. Kasa leci.

Nie polecam ufać agentowi, ale… Macie człowieka, który zna temat, możecie go na miejscu dopytać o szczegóły i w razie wpadki – macie kozła ofiarnego. Żaden agent ubezpieczeniowy nie chce się konfliktować z klientem i zarobić jednej gwiazdki w Google Moja Firma. Wy też nie chcecie kłócić się z agentem, bo to tak jak nawrzucać kelnerowi. Wy zrąbiecie pracownika, a on Wam napluje do kawy.

Nie polecam jeśli nie lubicie polegać na kimś innym i wolicie sami załatwiać swoje sprawy.

 

Telefonicznie

Niekiedy możliwości agenta są ograniczone. Częstokroć sam agent musi dzwonić do likwidatora i załatwiać temat.

Ale na infolinii trzeba długo czekać!”.

To zależy. Z reguły dzwoniło się po ofertę ubezpieczenia na życie dla firmy. Czas oczekiwania jest o wiele krótszy niż czas łączenia z likwidacją. Grupowe ubezpieczenie na życie dla firmy to mokry sen każdego agenta ubezpieczeniowego. Odbiorą, choćby to miała być ostatnia rozmowa telefoniczna w ich życiu. A kiedy już się połączycie, wystarczy powiedzieć:

– Ojejku, pomyłka. Ja chciałem zgłosić szkodę. Czy byłaby pani tak uprzejma mnie przełączyć?

I przełączy.

A potem? Rozmawiacie. Ja osobiście nie znoszę rozmawiać za pośrednictwem telefonu, ale każdy podchodzi do tego na swój sposób.

Ta sama zasada dotyczy dzwonienia na jakąkolwiek infolinię, szczególnie jeśli potem musicie się dowiedzieć, co ze szkodą.

 

Mailowo

Mój ulubiony sposób. Po pierwsze, nie muszę rozmawiać z człowiekiem i zastanawiać się, co powiedzieć. Siedzę i tworzę maila. Po drugie, automatycznie tworzę dokumentację, którą potem mogę wydrukować i komuś pokazać. Nikt mi nie zarzuci, że coś nie miało miejsca. Dostawca poczty przechowuje pliki bardzo długo.

Sposób jest wolniejszy niż telefon, ale pewny.

 

Aplikacja

Niektóre firmy, jak Allianz, InterRisk, Warta lub PZU oferują możliwość zgłoszenia szkody poprzez aplikację. To całkiem wygodny sposób, oferuje sporo funkcjonalności, na przykład zrobienie zdjęć lub filmu szkody na bieżąco. Każda firma oferująca taką możliwość ma na pewno opisane, jak zgłosić szkodę przez aplikację.

Kiepska droga dla osób starej daty, które nie dogadują się z telefonami, chyba że mają zaufanego ogarniętego technologicznie człowieka.

 

Jak się przygotować do zgłoszenia szkody?

Bardzo często ubezpieczony zaraz po wystąpieniu jakiegokolwiek zdarzenia, mknie do agenta, dzwoni albo wchodzi do Internetu i zgłasza szkodę. Pośpiech w tym przypadku jest złym doradcą. Można stracić, albo przynajmniej zyskać mniej.

 

1. Dokumentacja szkody

Jest u nas takie przysłowie: “Papier wszystko wytrzyma”. Jak tylko coś się stanie, zbierzcie niezbędne oświadczenia świadków, dokumentację medyczną, zaświadczenia, ekspertyzy, notatkę policji, oświadczenie sprawcy kolizji, poróbcie zdjęcia. Zgłaszanie szkody z ubezpieczenia przypomina proces w sądzie. Im lepiej udokumentujecie przebieg zdarzenia i wartość straty, tym pewniejsi możecie być końcowego rezultatu. Dokumenty to Wasz sojusznik.

Dokumentacja szkody jest szczególnie ważna w przypadku szkód np. w domu, gdzie po zdarzeniu trzeba zabezpieczyć mienie. Załóżmy, że u Was wiało i wicher porwał kawałek dachu. Jest ulewa, woda leje się Wam do salonu, dzieciaki się cieszą z prysznica, pies wariuje, teściowa krzyczy, słowem Meksyk. Nie będziecie czekać, aż przyjedzie rzeczoznawca z firmy i wyceni, ile będzie kosztowała likwidacja szkody – przecież leje się Wam do środka! Musicie zabezpieczyć mienie, ponieważ jeśli tego nie zrobicie, rzeczoznawca lub likwidator powie: “Za dywan nie zapłacimy, bo nie zabezpieczyliście dziury”. Z kolei kiedy naprawicie dach, gdyby był dupkiem, może powiedzieć: “Przecież nie ma dziury”.

Kolejna rzecz to czas. Możecie najpierw zgłosić szkodę, a potem dylać do agenta z kwitami, albo samemu skanować i wysyłać. A możecie mieć wszystko przygotowane zawczasu i od razu wysłać.

 

2. Wycena szkody

Jakiś gość wjechał Wam w tyłek, klasyk. Zgłaszacie szkodę. Rysa na zderzaku jest nieduża, potrzebujecie samochodu, nie chcecie zastępczego – godzicie się na hajs. Dostajecie 500 zł z jego OC. Potem się okazuje, że naprawa kosztuje 1000 zł. I tu zaczynają się problemy, bo trzeba pisać odwołanie, pilnować tego, a nie macie na to czasu.

Dlatego zanim zgłosicie szkodę, dowiedzcie się, ile będzie kosztowała jej likwidacja. Jeśli dostarczycie dobrą dokumentację (zdjęcia, oświadczenia, ekspertyzy itd.), a koszt likwidacji nie będzie wysoki, to firma pewnie nawet nie wyśle rzeczoznawcy, tylko wypłaci należność. W przypadku większych szkód zamiast kasy wyślą marudę i dowiecie się, że Wasze auto tak naprawdę jest nic nie warte.

 

3. Wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela

Paskudna działka, ale to właśnie wyłączenia są najczęściej przyczyną odmowy wypłaty odszkodowania. O wyłączeniach odpowiedzialności ubezpieczyciela szerzej piszę tutaj.

Zanim zgłosicie szkodę, musicie sprawdzić, czy okoliczności wystąpienia zdarzenia nie podpadają pod wyłączenie odpowiedzialności. Gdyby w razie podpadało, pochopne, nieprzemyślane zgłoszenie szkody może sprawić, że nie dostaniecie ani złotówki.

 

Zgłosić z mojego AC czy z OC sprawcy?

To tak jakbyśmy się zastanawiali, czy się przejechać naszym Passatem, czy Porsche kolegi.

Czasami w sytuacji, kiedy macie Autocasco na pojazd, i ktoś w Was wjedzie, Wasz agent ubezpieczeniowy (dla Waszego dobra, oczywiście) doradzi Wam zgłoszenie z AC. Dlaczego? Bo szybciej, bo sprawniej, bo nasza firma lepiej likwiduje, a ze sprawcy się ściągnie regresem. Co to jest regres ubezpieczeniowy? O tym szerzej piszę w poście o regresie ubezpieczeniowym, a tutaj w krótkich słowach powiem tak – Wasza firma wypłaci Wam odszkodowanie i ściągnie je sobie ze sprawcy. Czy warto? Z perspektywy klienta – w żadnym wypadku. Ale tego agent ubezpieczeniowy nie powie.

Zgłoszenie szkody z Waszej polisy spowoduje zaznaczenie takiego zgłoszenia w UFG. Przez następne pięć lat wszędzie gdzie pójdziecie z ubezpieczeniem, w AC będzie u Was figurowała szkoda, co wpłynie na wysokość składki. Wszędzie oprócz firmy, w której zgłosiliście taką szkodę. W Waszej firmie będzie można zaznaczyć, że szkoda była regresowana, i zostanie ona potraktowana tak, jakby nie wystąpiła. Już widzicie schemat? W każdej innej firmie macie jedną szkodę z AC, oprócz Waszej. Wszędzie będziecie mieli droższe AutoCasco. To sprytny sposób agentów ubezpieczeniowych na zatrzymanie klientów u siebie. Agenci bardzo często wykorzystują ludzką niewiedzę dla swoich celów. Moim celem zaś jest Was uświadamiać.

Dlatego też kiedykolwiek macie wybór – Wasze AC lub OC sprawcy – starajcie się wybrać OC sprawcy. Możecie dostać siano, wstawić do ASO, dostać nowe części i auto zastępcze. A z AC? Dostaniecie pieniądze i jeśli rzeczoznawca jest pajacem – wrzodów żołądka i zaniżony kosztorys.

 

Kiedy nie warto zgłaszać z OC sprawcy?

Tych przypadków nie ma wiele, ale istnieją.

  1. Sprawca jest niepewny – z reguły ma to miejsce, kiedy w zdarzeniu drogowym bierze udział obcokrajowiec, szczególnie ze Wschodu. Z tego, co pamiętam, ich towarzystwa ubezpieczeniowe są ciężkie w likwidacji.
  2. Sprawca jest skłonny zapłacić Wam kupę siana – różne są historie na drodze i różni sprawcy kolizji. Mógł Was stuknąć ktoś po drinku, kto nie chce wzywać Policji. Może to być ktoś bez ważnego OC. Może sprawca ma flotę 40 aut i jedna szkoda w OC będzie go kosztować więcej, niż zechce Wam zapłacić? Wtedy musicie błyskawicznie oszacować Waszą szkodę i pomyśleć, czy warto. Znałem też sytuacje, w których ktoś wziął hajs na drodze, a potem i tak zgłosił szkodę z OC. Chamsko, ale opłacalnie.

 

Co kiedy ubezpieczyciel odrzuci roszczenia lub je zaniży?

Nie stanowi tajemnicy fakt, że firmy ubezpieczeniowe nie są skore do wypłacania pieniędzy choćby w połowie tak, jak są skore do ich przyjmowania. Najbardziej lubią ubezpieczenia na życie, potem ubezpieczenia majątku – domu, auta (AC), firmy – następnie całą resztę, a na samym końcu OC komunikacyjne. OC pojazdów mechanicznych to zło koniecznie ubezpieczeń. Szkód komunikacyjnych jest najwięcej, a zyski najmniejsze.

Firmy ubezpieczeniowe wypracowują zysk, kiedy składek jest więcej niż wypłat. Stąd taka niechęć przy wypłacaniu świadczeń lub ich drastyczne zaniżanie wysokości odszkodowania.

Jeśli szkoda jest niewielka, najczęściej firma nawet nie wyśle rzeczoznawcy. Nie oszukujmy się – to nie cena ani nie zakres ani nawet biust agentki ubezpieczeniowej gwarantują lojalność klienta, ale właśnie proces likwidacji szkody. Im przyjemniej i stosowniej szkoda jest załatwiona, tym większa szansa na to, że klient przyjdzie do Was niezależnie od zawirowań na rynku. Ktoś, kto ma dużo hajsu ceni sobie czas i stabilność. Prezes dużej firmy nie będzie łaził po całym mieście, bo gdzieś może znajdzie OC 20 zł taniej. On potrzebuje szybko, solidnie i żeby przy szkodzie ubezpieczyciel nie marudził.

Ale jeśli tylko firma wkurzy takiego klienta, możecie się z nim (i z prowizją) pożegnać.

Brak ugody

To nie wygląda tak, że ubezpieczyciel da Wam tysiąc złotych i siema. Najpierw zaproponują ugodę. Ugoda albo Was usatysfakcjonuje, albo nie. Jeśli szkoda wyniosła 5000 zł, a zaproponują Wam 6000 – trzeba brać. Jeśli jednak drastycznie zaniżą szkodę, nie musicie się z tym zgadzać. W takim wypadku musicie liczyć się z tym, że ubezpieczyciel niczego Wam nie będzie ułatwiał.

Pierwszy krok – trzeba napisać odwołanie. Jest duże prawdopodobieństwo, że macie znajomego agenta ubezpieczeniowego, gdzie chodzicie z polisami od lat. Jest też duża szansa, że ten człowiek Wam pomoże napisać takie odwołanie. Gdyby w razie nie pomógł, powinniście rozważyć zmianę agenta. Za moich czasów myśmy pisali. To powiedziawszy – jeśliby Wasz agent Wam takiego odwołania nie napisał, to ja mogę to zrobić.

Odwołanie od decyzji firmy ubezpieczeniowej to sygnał dla firmy, że nie odpuścicie. Jeśli sprawa nie idzie o naprawdę grube pieniądze, to firma nie będzie skłonna iść do sądu i rozważy zmianę wyceny.

 

Nie mam czasu na jakieś odwołania!

A pewnie, szczególnie jeśli macie firmę i zapierniczacie szesnaście godzin dziennie. Jednak popyt kreuje podaż. W związku z upierdliwością firm ubezpieczeniowych powstało mnóstwo kancelarii odszkodowawczych, które za część odszkodowania będą skłonne poprowadzić Waszą sprawę. Musicie jednak uważać, bo ostatnimi czasy owe kancelarie nie chcą prowadzić spraw bez zaliczki. Taka sprawa to są dla nich koszty, a wypłata niepewna. Najczęściej jednak kiedy sprawa zostaje oddana do kancelarii odszkodowawczej, firma woli się dogadać.

Musicie jednak wziąć pod uwagę, że jak nie odpuścicie, to najpewniej firma przyśle rzeczoznawcę, który obejrzy zniszczenia i sporządzi kosztorys. Rzeczoznawca to gość, który zapłacił dużo hajsu za kurs i uprawnienia – jego słowo jest prawie święte. Gdybyście chcieli podważyć jego słowa, musicie wysupłać trochę grosza na niezależnego rzeczoznawcę. będzie Was to trochę kosztowało. Trzeba przemyśleć, czy nadal się Wam to opłaca.

 

Co jeśli firma nadal zaniża odszkodowanie?

Zostaje sąd. W zależności od przedmiotu sporu, albo się to Wam opłaci, albo nie. Ujmę to tak – jeśli była szkoda na osobie, odszkodowania idą w setki tysięcy, nawet miliony. O to warto się bić. O porysowany zderzak w dwudziestoletniej Lagunie – raczej nie.

 

Odszkodowanie musi się Wam należeć

Jeśli Wam się nie należy więcej niż dostaliście, to nie wydrzecie, choćby nie wiem co. Nawet jeśli napiszecie odwołanie, nawet jeśli oddacie sprawę kancelarii odszkodowawczej, to nie pomoże. Likwidacja musi być adekwatna do szkody.

 

FAQ

Jak szybko trzeba zgłosić szkodę?

Nie musicie się spieszyć. Na zgłoszenie szkody z OC macie do 3 lat, w przypadku innych ryzyk – nawet 20 lat! Co nie znaczy, że możecie się z tym grzebać w nieszkończoność. Z doświadczenia wiem, że im szybciej tym lepiej. Pamiętacie więcej szczegółów okoliczności zdarzenia, a odkładany to tylko ser dobry.

 

Jak można zgłosić szkodę?

Każda firma ubezpieczeniowa poda Wam możliwe drogi zgłoszenia szkody. Z reguły znajdziecie tu infolinię, formularz online na stronie internetowej, maila lub placówkę. Osobiście polecam placówkę, bo jeśli agent ubezpieczeniowy coś załatwi, możecie od niego dochodzić sprawiedliwości, a nawet na niego naskarżyć. O tym co zrobić, kiedy oszuka Was agent ubezpieczeniowy piszę w innym poście.

 

Jak zgłosić szkodę bez oświadczenia?

Nie potrzebujecie oświadczenia, wystarczy Wam tak naprawdę tylko numer rejestracyjny sprawcy. W poście o wypowiedzeniu umowy OC piszę o tym, jak sprawdzić numer polisy sprawcy. Jeśli potrzebujecie z tym pomocy, możecie poprosić swojego agenta lub mnie.

 

Jak zgłosić szkodę gdy sprawca uciekł?

Trzeba złożyć zawiadomienie na Policję i oni ustalą sprawcę. Bardzo często do zdobycia danych pojazdu wykorzystają kamery przemysłowe w miejscu zdarzenia, dlatego polecam parkować tam, gdzie takowe się znajdują – banki, sklepy monopolowe, Żabki, etc. Nie oszukujmy się, rzeczywistość dalece się różni od filmów. Jeśli przypadkowy człowiek uszkodził Wasze mienie, to się nie ukryje, choćby Policja miała przepytać wszystkich blacharzy w powiecie. Życie to nie GTA, że wjeżdżasz do garażu, malują Ci furę i wyjeżdżasz jak nowy.

Tu moje rada: jeśli nawet w kogoś przydzwonicie, to nie uciekajcie. Zostawcie kartkę, informację, cokolwiek. Kiedy uciekniecie, Wasze OC tego nie pokryje i płacicie ze swojej kieszeni.

 

Jak długo się czeka na rozpatrzenie szkody?

Różnie. Firmom generalnie zależy na tym, żeby proces likwidacji nie pozostawiał nic do życzenia, ale różnie to bywa. Jesli ubezpieczyciel nie ustosunkuje się do roszczenia w ciągu dwóch dni roboczych od zgłoszenia szkody, macie prawo zacząć się denerwować.

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x