Co robić, kiedy agent ubezpieczeniowy oszuka

Parafrazując klasyka: “Świat – jaki jest – każdy widzi”. Codziennie możemy przeczytać artykuł czy posłuchać w wiadomościach o kimś, kto został oszukany i stracił pieniądze. Agent ubezpieczeniowy to zawód wysokiego społecznego zaufania, ale również ryzyka. Agent ubezpieczeniowy to facet lub kobieta, którzy biorą od nas nieraz ciężkie pieniądze za wykonanie pewnych usług. A kiedy w grę wchodzą pieniądze – trzeba się mieć na baczności. Co robić, by nie stracić kasy? By nie dać się wykiwać? Co robić w sytuacji, kiedy trafimy na nieuczciwego agenta ubezpieczeniowego? O tym przeczytacie poniżej.

 

Po pierwsze – nie dać się oszukać

Jest takie przysłowie – widziały gały, co brały. Polisa ubezpieczeniowa to nie certyfikat. To normalna umowa. Towarzystwo ubezpieczeniowe w osobie agenta zobowiązuje się pokryć szkodę. Ubezpieczający zobowiązuje się zapłacić składkę. Polisa, tak jak każda umowa, ma swoje warunki, których należy przestrzegać. W przeciwnym razie grozi nam kara, dopłata lub odmowa wypłaty odszkodowania. Wszystko jest na papierze. Dane przedmiotu ubezpieczenia, dane ubezpieczonego, dane ubezpieczającego, sumy ubezpieczenia, okres ochrony – wszystko to musi tam być. Obowiązkiem agenta jest zadbać o to, by dane były zgodne ze stanem faktycznym. Tak ma napisane w umowie i podpisał się pod tym. To wcale nie znaczy, że się będzie tego trzymał. 

 

Kto pyta, nie błądzi

Powinnością klienta jest wszystko sprawdzić. Z tego, co pamiętam ze swojej kariery w ubezpieczeniach, żaden klient tak szefów nie wkurzał, jak ten, który drążył. “A czemu tutaj jest tak napisane?”, “A czemu w warunkach jest napisane inaczej?”, “A czemu tu jest wstawiona amortyzacja, kiedy ja nie chciałem?”, “A czemu tutaj adres się nie zgadza?”, “A co to znaczy, że pojazdem nie będzie jeździć osoba, która nie ukończyła 26 lat?”. 

Wywiad, normalnie. 

Klient ma prawo wszystko wiedzieć. Obowiązkiem agenta jest odpowiedzieć na każde, nawet najgłupsze pytanie. Owszem, agent nie ma obowiązku recytować z pamięci Ogólnych Warunków Ubezpieczenia AutoCasco na zawołanie i może rzucić papierem, ale żaden agent tego nie zrobi, i żaden agent ubezpieczeniowy nie powie: “Sam se pan przeczytaj”.

 

Wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela

Podejrzewam, że znakomita większość klientów towarzystw ubezpieczeniowych w rzeczywistości nie zna się na ubezpieczeniach. Od tego jest agent, nie? Część agentów żeruje na nieświadomości klientów i z ludźmi, którzy im ufają, robią, co chcą. Dlatego podstawą dla każdego klienta jest zaznajomienie się z wyłączeniami odpowiedzialności ubezpieczyciela przy danej polisie. Nic nie upoważnia Was do nieznajomości paragrafu z wyłączeniami. No chyba że nie potraficie czytać. Nadal jednak uważam, że tłumaczenie: “Jestem niepiśmienny” w żadnym sądzie nie przejdą. Tak samo tłumaczenia: “Nie wiedziałem, że działanie umyślne jest wyłączeniem odpowiedzialności”. 

Być może faktycznie nie wiedzieliście. Błądzić jest rzeczą ludzką. Bez tego nie powstałby ten blog. Niemniej jednak na końcu polisy pośród ściany tekstu drobnym druczkiem będzie napisane: “Zapoznałem/am się z Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia i zobowiązuję się do ich przestrzegania”.  

 

Papier wszystko wytrzyma

W naszej firmie druk wnioskopolisy z napisem “Płatność: Gotówka” był równoznaczny z urzędowym potwierdzeniem, że klient zapłacił gotówką. Pracowałem jako agent wyłączny (w sensie: dla jednej firmy) oraz jako podwładny agentów wyłączonych, więc tyle wiedziałem. Udało mi się jednak podpatrzeć na polisach innych firm, z którymi przychodzili do nas klienci, że płatność gotówką figuruje na kwicie. Pokazujecie się z takim papierem, podpisanym, opieczętowanym, znaczy – zapłacone.

W Polsce jest zasada: za cokolwiek płacisz – bierz pokwitowanie. To samo tyczy się ubezpieczeń. Wyobraźcie sobie faceta, który za każde OC przytula 500 zł. Powiedzmy, że robi takich 100 miesięcznie. 50 tysięcy gotówką. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, co by się nie połasił na taki hajs.

Z tego miejsca polecam płatność przelewem za polisę. Nie tylko nie powierzacie swoich pieniędzy obcemu człowiekowi, ale też macie pełną kontrolę nad tym, gdzie, kiedy i do kogo Wasze pieniądze trafiają. Nigdy nie zapomnę, jak wściekał się mój pierwszy szef, gdy klient upierał się przy płatności przelewem. W wielkim skrócie oznaczało to, że szef nie dostanie kasy do łapy. Jeśli o mnie chodzi, za ubezpieczenie do końca swoich dni będę płacił przelewem. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty.

Agent zbiera siano. Ma okresy rozliczeniowe. U nas to były 2 tygodnie, do 10 i 25 każdego miesiąca. Przelewy – wiadomo, trafiają na właściwe konto przypisane do klienta. Z gotówką agent musi pomykać do banku i wysłać ją na stosowne konto w firmie. Wtedy firma wie, że pieniądze za polisy wpłynęły. Jeśli agent spóźni się z tą płatnością, w firmie wygląda to tak, jakby klienci nie zapłacili. Co się wtedy dzieje? Owszem, agent dostaje przypomnienie, ale również z automatu klienci dostają pismo pocztą, że ich polisa jest nieopłacona. Wyobraźcie sobie teraz klienta, który przyszedł do agenta, zapłacił 500 zł za OC i dostaje pismo, że musi opłacić polisę. Mindfuck, nie?

agent ubezpieczeniowy oszuka
Źródło: https://i.redd.it/7nkhya2lrji41.jpg

 

Co robi klient? Idzie do agenta i pyta: “Co jest, kurna, grane?”. I tutaj agent zaczyna ściemniać. Najczęściej powie, że w firmie zaszła pomyłka, środki jeszcze nie zostały zaksięgowane, im bardziej cwany, tym sensowniej to wytłumaczy. Powie Wam też, że Wasza polisa jest dowodem wpłaty i nie musicie się niczym martwić. Jak to się mówi – gówno sprzątnięte, smród pozostał. 

 

W jaki sposób agent ubezpieczeniowy może mnie oszukać?

Nie będziemy tutaj omawiać sytuacji, w których poczuliśmy się oszukani lub nie jesteśmy zadowoleni z usług. Darujemy sobie równiez momenty, kiedy w naszej opinii wycena szkody została zaniżona lub odmówiono nam odszkodowania, bo to rozbija się o firmę. Mówimy o przypadkach, kiedy agent naprawdę nawywijał i przypuszczalnie złamał prawo. 

 

Zmiany polisy po podpisaniu

To nie jest tak, że podpisujecie polisę, wpłacacie kasę i po wszystkim. Co, jeżeli w polisie jest błąd? Agent w programie do wystawiania polis ma możliwość naniesienia zmian lub anulowania polisy. Obie opcje mają swoje zastosowanie. Problemy pojawiają się wtedy, kiedy agent użyje ich niezgodnie z przeznaczeniem.

Znam przypadek, gdzie agent po zawarciu polisy zmieniał formę płatności z gotówki na przelew. Gotówkę zawijał, a klientom przychodziły pisma, że polisa nieopłacona. 

Znam też inny przypadek, gdzie laska zbierała pieniądze, anulowała polisy i zawijała kasę, a podpisane druki paliła. Sprawa wyszła po roku, jak klientom zaczęły przychodzić wezwania do zapłaty za automatycznie wznowione OC. Klienci przyszli z podpisanymi oryginałami i zrobił się sowity bajzel. 

 

Niewłaściwe dane w polisie ubezpieczeniowej

Nie jest to sytuacja, w której agent ubezpieczeniowy odnosi korzyść, przynajmniej nie bezpośrednio. Może to działać na dwa sposoby:

  1. Agent wpisuje dane, które nie zgadzają się ze stanem faktycznym.
  2. Agent wprowadza dane, z którymi klient się nie zgadza.

Oba przypadki są dla nas złe.

Za ten pierwszy firma ubezpieczeniowa może się do nas przypieprzyć, że nakłamaliśmy i dostaniemy dopłatę do składki. My, nie agent. Poważny agent nie będzie chciał ryzykować swojej reputacji i pokryje dopłatę (do pewnego limitu). Stary oszust wzruszy ramionami. Podpis jest? Jest. Zgodziliście się z danymi? Tak. To w czym problem?

Druga sytuacja ma miejsce, gdy agent da nam coś, czego nie chcemy, albo nie da tego, co chcemy. U nas najczęściej miało to miejsce przy ubezpieczeniach AutoCasco na pojazdy mechaniczne. Była tam opcja wykupienia amortyzacji lub rezygnacja z tego, i zgoda na włożenie części stosownych dla rocznika. Różnica w składce powodowała, że moi szefowie nie raz i nie dwa przy tym majstrowali. Jak nie będzie szkody, to klient się nie dowie, a jak się dowie, to mu się coś naściemnia. Najczęściej, że pracownik (czyli ja) się pomylił. 

 

Defraudacja odszkodowania

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że o to akurat możecie być spokojni – według mojej wiedzy nie ma możliwości, żeby agent podał swoje konto zamiast Waszego i dostał Wasze odszkodowanie.

Firmy ubezpieczeniowe nie są głupie i nie wyślą kasy (szczególnie dużej) na przypadkowy numer konta. Przy przelewie bankowym po podaniu numeru konta można zweryfikować właściciela konta i jeśli dane właściciela nie zgadzają się z tym, co jest w polisie i w zgłoszeniu, zrobi się pasztet. Najpewniej zostaniecie poproszeni o weryfikację, a agent dostanie po dupie wewnątrz firmy, i poleci na pysk.

Tak samo nie ma możliwości, żeby agent otrzymał Waszą gotówkę.

Jedyna opcja jest wtedy, jeśli upoważnicie agenta oświadczeniem woli do odbioru odszkodowania, a on zawinie forsę. Nie wiem jednak, dlaczego ktokolwiek miałby to robić.

To samo tyczy się płatności przelewem. Każdy klient w każdej firmie ma dedykowany numer konta. Wpłata określonej kwoty na to konto jest równoznaczna z opłaceniem polisy. Nie znam powodu, dla którego mielibyście nie wpłacić na nie pieniędzy za ubezpieczenie. No chyba że agent Was namota, żebyście wysłali kasę na jego prywatne konto…

Musicie uważać na korespondencję – skany i pocztę. Wyobrażam sobie sytuację, w której agent ubezpieczeniowy prostym programem do edycji obrazu zmienia numer konta na swój i podaje go jako numer konta do wpłaty za polisę. Mimo to nadal podczas wykonywania przelewu powinniście zauważyć nieścisłości. 

 

Podanie siebie jako uposażonego

Mowa tutaj o polisach na życie. Agent sam siebie nie może podać (a przynajmniej nie powinien) jako osoby do wypłaty odszkodowania. Powinno to wzbudzić podejrzenia towarzystwa ubezpieczeniowego. 

Może jednak podać osobę trzecią, z którą się dogadał. Oczywiście nie podczas podpisywania polisy, ale już post factum, aneksem, i sfałszować podpis. A nuż klientowi się zapomniało. 

To ryzykowne i zakłada scenariusz, w którym klient przychodzi zgłaszać szkodę do agenta. Jeśli klient zgłosi szkodę sam, to sprawa wyjdzie na jaw. Za fałszowanie dokumentów urzędowych idzie się do więzienia, tak na marginesie. 

 

To tyle z oszustw, które znam, i które przyszły mi do głowy. Jeśli macie jakieś przykłady, piszcie w komentarzach. Chętnie się z nimi zapoznam.

 

Co robić, gdy agent ubezpieczeniowy nas oszuka?

 

Konfrontacja

Pierwsze i najważniejsze, kiedy zauważymy nieprawidłowości w obsłudze – należy isć do agenta i wyjaśnić temat. Uczciwy agent wszystko wytłumaczy.

Jeżeli agent jest nieuczciwy, to nie będzie jego pierwsza rozmowa z wściekłym klientem. Jak pisałem w innym miejscu, agenci często bazują na braku wiedzy u klientów. 

Możliwe, że osoba, która nabrudziła nam w kwitach, to pracownik agenta. W najlepszym razie dostanie zrąbę i wyrówna szkodę ze swojej kasy. W najgorszym poleci z roboty.

Co jeśli nic nie uda się wskórać? To jeszcze nie koniec. To jeszcze bardzo nie koniec.

 

Kontakt z przełożonymi

Jest możliwość dokopania się do przełożonych. Kazdy agent ma nad sobą menedżera regionu. Wierzcie mi, żaden menedżer regionu nie chce wysłuchiwać skarg na agenta. Gdy do tego dojdzie, za pomocą systemu spadającego gówna, agent ubezpieczeniowy poniesie konsekwencje. Menedżer każe agentowi załatwić sprawę i zamiotą temat pod dywan. Was to rozwiązanie możę satysfakcjonować. Gdy mówimy np. o sytuacji, kiedy musieliście za coś dopłacać, a agent ubezpieczeniowy odda Wam tę kasę, można uznać, że to sukces.

Natomiast gdy sprawa jest bardzo poważna i nie da się tego zamieść, a Wy jesteście nieustępliwi, to będziecie ostatnią osobą, którą ów agent wykiwał. 

Takimi sprawami było kiedyś antydatowanie polis. Gruby temat, krótka piłka. Jeśli coś takiego wyszło, agent szedł z miejsca do pierdla na piętnaście lat. Znam osobiście co najmniej dwóch agentów, którym to groziło, a podejrzewam, że 80% agentów w mojej miejscowości mogłoby za to beknąć. 

Co jak co, ale przy hajsie, jaki idzie w ubezpieczeniach i przy poziomie konkurencji, żadna firma ubezpieczeniowa w Polsce nie może sobie pozwolić na skandal z poważnym oszustwem. I jeśli ma do wyboru – agent lub ona sama – utrąci agenta. Bez mrugnięcia okiem. Nietrudno zostać agentem ubezpieczeniowym, ale jeszcze łatwiej przestać nim być.

 

Reklamacja

Czasy kiedy agent ubezpieczeniowy mógł się zachować, jak szatniarz z “Misia”, dawno minęły.

Nie w pełni zgadzam się z ogromem prawodawstwa, które rokrocznie wypluwa nasz Sejm, ale jeśli chodzi o ochronę konsumentów, można być jako tako zadowolonym. 

Lata temu, kiedy zaszły poważne zmiany w sposobie składania reklamacji na agentów ubezpieczeniowych, mieliśmy z tego grube szkolenie i szefostwo aż do stopnia dyrektorskiego nas przestrzegało, co się stanie, jeśli, brzydko mówiąc, damy dupy. Owszem, główne konsekwencje poniesie firma ubezpieczeniowa, ponieważ zgodnie z umową agencyjną, reprezentujemy firmę. Ale w jakim świecie firma ubezpieczeniowa nam to podaruje? Jeśli przez głupotę, nieuwagę lub, co gorsza, świadome działanie agenta firma poniesie straty, to agent, mówiąc krótko, przestanie być agentem. Mało tego, z taką reputacją nie znajdzie roboty jako agent ubezpieczeniowy przez długi czas, o ile w ogóle.

Klient może złożyć reklamację na kilka sposobów:

  1. Formularz online.
  2. Infolinia.
  3. Mailowo.
  4. U agenta.

Nie wiem, jak z aplikacjami, ale tylko czekać, aż taka możliwość zostanie wprowadzona.

Zgodnie z obowiązującym prawem, reklamacja musi zostać rozpatrzona. Jeśli nie za bardzo znacie się na temacie, weźcie ze sobą kogoś, kto się zna. Jeśli nie macie takiego kogoś, zapraszam do kontaktu. Chętnie pomogę.

Im lepiej udokumentujecie nieprawidłowości, tym większe szanse, że reklamacja zostanie rozpatrzona pozytywnie. Oprócz tego podanie dużej liczby szczegółów uwiarygadnia sprawę. Ktokolwiek będzie tę reklamację rozpatrywał, zobaczy, że ma do czynienia z poważnym człowiekiem, a nie pieniaczem, który nie ma nic ciekawego do roboty. 

Reklamacja musi zawierać pewne informacje – Wasze dane, dane agenta, dane polisy, dane przedmiotu ubezpieczenia, okoliczności zaistnienia nieprawidłowości itd. Macie dokumenty? Załączcie kopie. Jak pisałem wcześniej, papier wszystko wytrzyma.

Osobiście polecam składać reklamację u agenta. Agenci są obecnie mocno trzymani za mordę w tej kwestii. To na agencie spoczywa obowiązek zadbania o poprawność reklamacji. Jeśli coś sknoci, to będzie za to kukał. I nie ma takiej opcji, że agent dał ciała, chcecie na niego naskarżyć, a on coś przekręci i gówno z tego wyjdzie. Według obecnych przepisów (a nic mi nie wiadomo, żeby się zmieniły) agent ubezpieczeniowy ma zasrany obowiązek przyjąć reklamację, choćby dotyczyła jego samego.

Pamiętajcie, żeby zadbać o potwierdzenie złożenia reklamacji. Ten obowiązek spoczywa na Was. Kiedy złożywszy reklamację nie weźmiecie potwierdzenia, a papier zniknie…

 

Punkt porady prawnej

W każdym większym mieście i w miastach powiatowych są takie punkty. Nie jest to specjalistyczna pomoc, ponieważ gałęzi prawa jest mnóstwo, a jedna osoba tego nie ogarnie. Poza tym, jeśli coś jest za darmo… pomyślcie, czy temu człowiekowi się w ogóle chce? Niemniej jednak siedzi tam ktoś, kto ogarnia więcej niż większość z nas. Jeśli nie udzieli dogłębnej, szczegółowej pomocy, to przynajmniej odeśle do kogoś, kto może takiej pomocy udzieli. 

 

UOKiK

Podobnie jak punkty porady prawnej, większość średnich i dużych miast ma swój oddział Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. 

Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że Urząd jak najbardziej działa. W większości przypadków jeśli macie problem, to pomogą lub przynajmniej powiedzą, co robić.

Polisa jest produktem, a Wy jesteście konsumentem i choć UOKiK nie do końca jest organem stojącym na straży prawidłowości w ubezpieczeniach, to na pewno pomogą. Podobnie jak w punktach porady prawnej, w UOKiKu siedzą wykształceni ludzie, którzy kumają to i owo.

Skargę do prezesa UOKiK można złożyć poprzez ePUAP. Nie należy to do najłatwiejszych rzeczy, ale jest możliwe. 

Trzeba jednak zaznaczyć, że prezes i urząd mu podległy nie zajmuje się jednostkowymi przypadkami. Pojedynczy klient oszukany przez agenta ubezpieczeniowego nie jest ich problemem. Jednakże jeśli ów przypadek rodzi podejrzenie, że na tej samej zasadzie ucierpieć może ogół konsumentów (np. firma wprowadza nielegalne zapisy w umowach) – wtedy UOKiK zainterweniuje.

 

KNF

Komisja Nadzoru Finansowego trzyma firmy ubezpieczeniowe za ryj. Mocno. Zachęcam do zajrzenia pod ten link:

https://www.knf.gov.pl/dla_konsumenta/Ochrona_klienta_na_rynku_uslug_finansowych

Jeśli ścięliście się z agentem, na bank znajdziecie tam pomoc. Gdyby mnie oszukał agent ubezpieczeniowy i nie dogadałbym się z nim bezpośrednio, to poszedłbym prosto do KNF-u.

Rzecz w tym, że agenci ubezpieczeniowi w większości mają coś za uszami, i chodzi tutaj bardziej o niezwracanie na siebie uwagi, dlatego, że jak już ktoś zacznie im się przyglądać, lub co gorsza szperać w papierach – na pewno coś znajdzie. 

 

Sprawa w sądzie

Polisa ubezpieczeniowa to tak jak wspominałem umowa, a wszelkie umowy podchodzą pod kodeks cywilny. Naruszenie przepisów Kodeksu Cywilnego daje furtkę do wszczęcia postępowania cywilnego.

Czy polecam tę metodę? Jeśli macie zaplecze, adwokata i pieniądze, żeby go opłacić, a gra jest warta świeczki – czemu nie? Jeżeli jednak przedmiot sporu to jakieś 150 zł i poradzicie sobie bez tych pieniędzy, to odradzałbym. Skórka za wyprawkę.

Poza tym, w większości wypadków nawet wtedy, gdy uda Wam się wygrać taką sprawę, sąd orzeknie na Waszą korzyść i nakaże zadośćuczynienie, agent ubezpieczeniowy może się okazać zwyczajnie goły. Okej, macie wyrok, tytuł egzekucyjny od komornika, ale nie macie z czego ściągnąć kasy, a z pustego i Salomon nie naleje.

Nie ukrywam też, że w takim postępowaniu firma ubezpieczeniowa będzie chciała zachować twarz. I pieniądze. Wykopią agenta z roboty, rozwiążą z nim umowę i będą umywać ręce, szczególnie w sytuacji, kiedy w grę wchodzi wypłata jakiegoś zadośćuczynienia. Firma nie będzie bronić swojego agenta, ale po Waszej stronie też nie stanie. Owszem, mogą przyznać, że zachowanie agenta było karygodne i już wyciągnęli wobec niego surowe konsekwencje, ale to wszystko, co mogą zrobić.

 

Kancelaria odszkodowawcza

Osobiście nie kierowałbym tam swoich kroków, ale mam dość potrzebnej wiedzy, by o tym wiedzieć. Dla zwykłego śmiertelnika będzie to rozwiązanie lepsze niż nie podejmowanie żadnych kroków.

Kancelarie odszkodowawcze coraz częściej nie podejmują się prowadzenia spraw, które ciężko będzie wygrać. Nie pracują też za darmo, a częstokroć chcą przynajmniej zaliczkę. Sprawy, gdzie agent oszwabił klienta, rzadko kiedy kończą spektakularnym sukcesem, a tym bardziej gigantycznym odszkodowaniem. Nie oszukujmy się, kancelarie nie są organizacjami charytatywnymi, i myślenie, że jest inaczej, to optymizm graniczący z naiwnością. 

Niemniej jednak ludzie, którzy tam pracują, mają odpowiednią wiedzę, żeby Wam poradzić. Jeżeli sprawa nie jest zbyt skomplikowana, pomogą. Wszak dla nich to reputacja. Jeśli Wam pomogą, przyjdziecie tam z odszkodowaniem. Polecicie znajomym. Napiszecie pozytywną opinię w Internecie, na Facebooku, gdziekolwiek się da. Czysty zysk.

 

Departament Compliance

Brzmi złowrogo? Tak właśnie ma brzmieć. Według mojej wiedzy to przed nimi agenci ubezpieczeniowi najbardziej trzęsą dupą. Obecnie jest to jedyna posada w ubezpieczeniach, gdzie mógłbym rozważać podjęcie pracy.

Departament Compliance to taki ubezpieczeniowy wydział wewnątrzny. To oddział towarzystwa ubezpieczeniowego, który pilnuje agentów, żeby nie lecieli w kulki, i ściga tych, co jednak polecieli. Ciężko Wam się będzie do niego dopchać, ale jeśli Wasza sprawa zainteresuje tych tajemniczych ludzi, możecie być pewni, że nieuczciwy agent nie będzie miał łatwego życia w nadchodzących dniach.

 

Zszargana opinia agenta ubezpieczeniowego

To nie wszystko, co można zrobić. W zależności od Waszego zaangażowania i posiadanego wolnego czasu, możecie jeszcze trochę popracować.

Tak jak pisałem, agent to zawód społecznego zaufania. Powierzamy mu swój dobytek, życie, zdrowie, pieniądze, rodzinę. Oczekujemy, że o nią zadba. Ufamy. Jeśli zawiedzie to zaufanie, nikt z naszego otoczenia nie powierzy mu nawet swoich kapci do pilnowania. 

Zadowolony klient opowie o tym jednej osobie. Niezadowolony zniechęci dziesięć.

Żaden agent nie chce mieć złej reputacji. Kiepski PR to zawodowa śmierć. Często jednak zamiast pozostawać uczciwym człowiekiem, wolą kombinować, by nie dać się złapać. A jak już się dadzą złapać, liczą na to, że reperkusje nie będą dotkliwe.

Większość firm ma swoje profile na przeróżnych forach, mediach społecznościowych, Google Moja Firma, Facebook, Instagram, gdzie się tylko da. Kiedy dostawca jedzenia od kebaba zawinął dychę reszty (na napiwek), spędziłem najbliższą godzinę, wystawiając negatywne opinie, gdzie się tylko da. 

To samo tyczy się agentów ubezpieczeniowych. Wielu ma swoje profile wszędzie, gdzie tylko da sie je założyć. Większość tych profili można komentować. Jeśli ktoś z Was poczuł się oszukany, zachęcam.

 

Czy wszyscy agenci ubezpieczeniowi kantują?

Idę o zakład, że nie. Przynajmniej na początku kariery. Wraz z doświadczeniem uczą się, co im wolno, a czego im nie wolno. Jak przyciąć, żeby nikt się nie poznał – ani firma, ani klient. W większych miastach podejrzewam, że jest to mniej popularny proceder. Konkurencja większa, pieniądze większe, zaufanie mniejsze. 

Naprawdę dużych klientów przejmował u nas dział korpo. Agent ma limity w umowie agencyjnej, na przykład może ubezpieczyć majątek maksymalnie na 10 milionów i może przyjąć maksymalnie milion złotych składki. To przykładowe wartości, ponieważ one się zmieniają w zależności od okoliczności, agenta, firmy, lokalizacji. Grubsze ryby przejmuje firma. Towarzystwo ubezpieczeniowe nie może sobie pozwolić na to, by pojedynczy człowiek obsługiwał tak potężne zamówienie. Nie może sobie także pozwolić na wypłatę kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy prowizji. To znaczy, może, ale nie chce. Oczywiście firma ubezpieczeniowa zawsze będzie się cieszyć z polisy na kilka milionów, ale jeśli mogłaby, to wolałaby takiej prowizji nie wypłacać.

Co do ogółu – lepiej zakładać z góry, że agent nie jest do końca uczciwy. Jak to mawiał mój sąsiad, agent ubezpieczeniowy: Na wszelki wypadek ksiądz ptaszka nosi”. Nie oszukujmy się, agent ubezpieczeniowy to praca z pieniędzmi, niejednokrotnie dużymi, a ludzie są słabymi istotami. Dlatego kończąc, jeszcze raz przestrzegam – pilnujcie się.

Co i rusz towarzystwa ubezpieczeniowe wprowadzają mechanizmy mające za zadanie pilnować zarówno klientów jak i agentów, żeby nie oszukiwali. Najpoważniejszą zmianą było wprowadzenie obsługi polis poprzez komputer. Och, jak mój były szef na to psioczył. “Na papierze można było wpisać wszystko”. I właśnie dlatego wszystkie towarzystwa ubezpieczeniowe się skomputeryzowały. Firmy wiedzą, że tak agenci jak i klienci nie zawsze są uczciwi, więc cały czas zabezpieczają się przed wyłudzeniami.

 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x