All risk w ubezpieczeniach – czym jest i czym nie jest?

Wiele osób zadaje sobie pytanie: “Czy można ubezpieczyć się od wszystkiego?”. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, ile pieniędzy wydają firmy ubezpieczeniowe na wypłaty dla ludzi, których zadaniem jest zadbać o to, by firma nie wypłacała zbyt wielu odszkodowań. I żeby nie były zbyt wysokie. Wiele osób myśli, że uda im się oszukać firmą zarabiającą setki milionów złotych rocznie, że ludzie po trudnych studiach na uniwersytetach w Warszawie nie przewidzieli wszystkiego.

Wiele osób jest w błędzie. Jak to jest z polisami “od wszystkiego”? Zapraszam do czytania.

 

Co to jest ubezpieczenie “all risk” i jak działa?

Na początek trzeba rozróżnić dwa pojęcia w ubezpieczeniach – ryzyka nazwane i ryzyka nienazwane.

Ryzyka nazwane to jasno określone sytuacje, w których obowiązuje ochrona ubezpieczeniowa. Bardzo prostym przykładem może tutaj być ubezpieczenie domu od wichury w jednym z towarzystw, gdzie ubezpieczający podczas zgłaszania musi dowieść, że wiatr wiał z określoną prędkością. Inaczej nie dostanie pieniędzy. To nic, że wicher zabrał dach i zostawił sąsiadowi na oborze. Jeśli nie wiało szybciej niż 17,5 m/s, odszkodowania nie będzie. 

Ryzyka nienazwane nie są wymienione w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia, a raczej podchodzą pod ogólną kategorię szkody, gdzie szkoda to jakikolwiek uszczerbek przedmiotu ubezpieczenia. Towarzystwo ubezpieczeniowe odda hajsy za wszystko, co nie jest wymienione w wyłączeniach. 

Posługując się przykładem powyżej – jeśli w wyłączeniach będzie napisane, że firma ubezpieczeniowa nie odpowiada tylko za szkody wyrządzone przez UFO*, a Wam upadnie satelita szpiegowski na dom, firma odda pieniądze. 

 

* jeśli uważacie, że Wasza teściowa jest kosmitką, to na Was spoczywa ciężar dowiedzenia jej poozaplanetarnego pochodzenia.

 

Czy “All risk” to ubezpieczenie od wszystkiego?

Otóż nie i to jedno z największych kłamstw, jakie agent ubezpieczeniowy może Wam wcisnąć. Więc czemu to robi?

Po pierwsze, ubezpieczenie od wszystkich ryzyk z reguły jest droższe niż ubezpieczenie od ryzyk nazwanych. Różnica jest jak między wycieczkę all inclusive a standardowymi wczasami. Nic dziwnego, że agent ubezpieczeniowy sugeruje Wam taką opcję. Im więcej zapłacicie za polisę, tym więcej on zarobi. Dodatkowo ubezpieczenia typu all risk wchodzą z reguły do segmentu premium, a więc oznaczają bardzo drogi przedmiot ubezpieczenia. Samochód za kilkaset tysięcy, wielką willę lub sporą firmę. Nie liczcie na to, że dwudziestoletniego golfa ubezpieczycie w all risku. Większość towarzystw ubezpieczeniowych nie ma takiej opcji. 

Po drugie, zawsze są wyłączenia odpowiedzialności. Zawsze

Najpopularniejszym gatunkiem ubezpieczenia jest polisa na sprzęt elektroniczny – laptopy, tablety, telefony itd. – które się nam proponuje w sklepach z elektroniką. Bardzo często słyszymy, jak sprzedawca mówi, że pod koniec umowy możemy rzucić laptopem o podłogę – najpewniej dadzą nowy. Spoko, tylko że jeśli przy zgłaszaniu szkody wspomnicie o tym, że celowo i umyślnie pieprzliście lapkiem o podłogę, a w wyłaczeniach będzie stało jak byk: “Działanie umyślne”, to nie dostaniecie nic. 

all risk za stary samochód

Czy “All risk” się opłaca?

Tak, pod warunkiem, że macie dużo pieniędzy.

Ubezpieczenie od ryzyk nienazwanych zaoszczędzi Wam trochę czasu. Wystarczy dbać o to, by nie załapać się na wyłączenia ochrony ubezpieczeniowej i praktycznie nic Was nie obchodzi.

Drugi aspekt to traktowanie podczas likwidacji szkody. Jest dużo większa szansa, że dostaniecie normalne pieniądze, a towarzystwo ubezpieczeniowe Was nie oszwabi. To że firmy ubezpieczeniowe traktują wszystkich klientów jednakowo, to mit i żaden agent ubezpieczeniowy Wam tego nie powie.  

Jeśli macie autocasco na nowego Mercedesa za 400 kafli i likwidator zaniżył Wam kosztorys, trzeba iść do agenta ubezpieczeniowego z pretensjami. Z reguły ów agent napisze maila lub zadzwoni do likwidatora i powie:

– Słuchaj, ten klient przynosi rokrocznie milion złotych do firmy. Nie świruj.

Jeśli to nie pomoże, agent zadzwoni do regionalnego menedżera i tenże zadzwoni do likwidatora. 

A jeśli i to nie pomoże, regionalny zadzwoni do dyrektora, a jak trzeba będzie, to jeszcze wyżej.

Sprawdzą, ile siana zarabiacie agentowi i firmie co roku i w 9 na 10 przypadków dostaniecie korektę. Ten 1 przypadek na 10 to wysoka szkodowość. 

Trzeci aspekt, to właśnie szkody. Nie oszukujmy się, jeśli nie rozpierdzielicie auta w drobny mak, w większości przypadków nie opłaca się zgłaszać szkody z tak drogiego ubezpieczenia. Szczególnie mam tutaj na myśli obcierki i szkody parkingowe. Jeżeli auto może jeździć, a sprawcę uda się ustalić, nie zgłaszajcie szkody ze swojego ubezpieczenia. Nieważne, czy wypłata będzie z OC sprawcy, czy uciekł i będzie to regres ubezpieczeniowy. Zakładam, że skoro stać Was na merca za 400 kafli, stać Was też będzie na blacharkę. 

All risk przydaje się w przypadku szkód, których nie potraficie przewidzieć. 

Kolejna rzecz to przedmiot ubezpieczenia. All risk na niedrogie rzeczy się nie opłaca, to raz. Dwa, all risk będzie korzystny w przypadku przedmiotów, które są Wam potrzebne. Dom czy mieszkanie – jak najbardziej. Samochód, który wozi towar w Waszym sklepie – owszem. Limuzyna, którą jeździcie raz na tydzień do kościoła lub galerii – niekoniecznie. Chodzi mi tutaj o sytuacje, kiedy potrzebujecie danego przedmiotu natychmiast i nie macie czasu ani ochoty prawdać się z firmą ubezpieczeniową, czy szkoda była, czy nie była, i jaka powinna być jej wysokość. Zgodzicie się ze mną, że dziura w dachu raczej nie może czekać.

All risk ubezpieczenia harry potter

 

Kiedy nie kupować ubezpieczenia “all risk”?

Tak jak wspominałem wcześniej, all risk opłaca się przy drogich ubezpieczeniach, kiedy macie mało czasu i potrzebujecie danego przedmiotu cały czas.

Uważałbym na agentów, których nie znacie. De facto, zawsze doradzam pewną ostrożność w stosunku do agentów. Nieprzypadkowo mój sąsiad, agent ubezpieczeniowy, mawiał: “Na wszelki wypadek ksiądz ptaszka nosi”. 

Nie kupujcie takiego ubezpieczenia, jeśli Was na nie zwyczajnie nie stać. Tak, wiem, debilna rada, ale jest w tym pewien sens. 

all risk ubezpieczenia pieniądze

Nie raz i nie dwa widziałem sytuacje, kiedy agent wyciągał od klienta ostatnie pieniądze, twierdząc, że coś się owemu klientowi przyda. Ludzie wiedzeni strachem i po części niewiedzą, wydobywali z portfela dodatkowe złotówki, “no bo jak się coś stanie…”. 

Kochani, naprawdę, all risk może zaczekać na moment, w którym Wam się polepszy. W ubezpieczeniach powiedzenie: “Zastaw się a postaw się” jest kiepskim doradcą. Nikt Was nie będzie oceniał na podstawie ubezpieczenia, jakie macie. Nikt nie sklei z Wami piątki, bo macie auto ubezpieczone w all risk. A jeśli nie skorzystacie, to pieniądze w błoto, dlatego też jeśli agent Was ciśnie, żebyście to wzięli – odmówcie. Weźcie, co musicie, i wyjdźcie, a najlepiej zmieńcie agenta. Agent ubezpieczeniowy, który bardziej dba o swoje pieniądze niż cudze dobro, to nie jest dobry agent. Nie dla klienta. 

To samo tyczy się elektroniki. Sprzedawca będzie Wam chciał wdusić polisę na lodówkę czy kuchenkę. “A nuż się coś stanie?”. No pewnie, bierzecie kuchenkę na raty, żeby mieć na czym ugotować obiad, i za ostatnie pieniądze weźmiecie “rozszerzoną gwarancję”. Nie macie co jeść, ale grunt, że jak kuchenkę diabli wezmą, to dadzą Wam nową. Sprzedawcy nie proponują Wam rozszerzonej gwarancji dlatego, że jej potrzebujecie, ale dlatego, że mają taki obowiązek. Od tego zależy wynik sklepu i przeważnie również ich premia. 

Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśniłem temat ubezpieczenia od wszystkiego. 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x